Translate

wtorek, 10 lutego 2015

Street

                        "Pierwsze spotkanie "      


-Avalone Street , to jedna z najspokojniejszych dzielnic w Londynie.Przestępczość tu nie przekracza 1%.
-To bardzo dobrze.A gdzie jest jakakolwiek szkoła ?
-Najbliższsza szkoła jest 100 metrów dalej.Bardzo dobra szkoła , spokojna i bezpieczna.Bardzo wysoki poziom nauki .-ciągneła agentka nieruchomości.
Pani Joanna Tomlinson , rozglądała się po podwórku.
-Chce pani zobaczyć mieszkanie ?
-Tak.
Kobieta wraz z synem weszła przed duże , nieco oszkolne drzwi , potężnego bliżniaka.
-Jak widzi pani , dom jest przestronny.Doskonale nada się dla pani dużej rodziny.Może przejdziemy dalej ?
-Tak , chętnie.Louis , chodz z nami.
-Wiesz mamo ...Lepiej będzie jak pójde się przewietrzyć .
-Dobrze , ale nie wychodż na ulice .
-Mamooo .Ja nie mam 4 lat , tylko 14.
-No wiem , wiem.Jesteś moim małym mężczyzną.\
Louis zawstydzony bardzo szybko opuścił matke i agentkę .Jeszcze minuta i matka przestawiłaby go agentce jako 4 latka czego bardzo nie lubił.Chłopak stał i patrzył sie na dom , naprzeciw.Nagle poczuł jak ktos go szturcha , za rękaw koszulki w białoczarne paski.
-Mamo , zostaw mnie , ja tylko stoję i się patrzę.
-Ale ja nie jestem twoją mamą-odpowiedział mu chłopięcy głos.Zmieszany chłopak obrócił się a obok niego stał 10 letni chłopak trzymający w rękach czarny worek.
-Sorry , myślałem że to moja mama.
-Mieszkasz tu ?
-Na razie. nie.Ale jak moja wiecznie niezdecydowana mama polubi ten dom to będę tu mieszkał -chłopak wskazał palcem dom przy którym stała tabliczka "NA SPRZEDAŻ".
-Oooo to będziesz moim sąsiadem.-oczy chłopczyka zaświeciły nienzanym blaskiem.Ten blask , w jego zielonych oczach był bardzo tajemniczy.Mógł zwiastować wybuch niepohamowanej radości albo smuetk który poruszyłby serce nawet najbardziej zgorzkniałego człowieka.
-Jak masz na imię ?-zapytał 10-latek
-Louis.A ty ?
-Harry.Louis , a czy pomożesz mi wrzucić ten worek do tego dużego kontenera ?
-Jasne.
Harry poprowadził Louisa 3 metry dalej.Stał przed nimi , ogromny niebieski kontener.
-Wow.Dawaj mi ten worek.
Harry dał worek Louisowi a ten zręcznym ruchem wrzucił go .
-Ale jesteś silny .-powiedział z uznaniem Harry.
-Dziękuję .
Chłopcy stali przed kontenerem dość długi cas z, i stali by dłużej gdyby nie krzyk unoszący się z domu na sprzedaż.\
-LOUIS !!LOUIS!!
-O fuck , to moja mama.Muszę iść.Chodż , to cię odprowadzę .
-Ok.
Harry i Louis , szli pod rękę.Wyglądali bardzo słodko.
-O Louis ...Przedstaw mi nowego kolegę .
-Eeeee , mamo to jest Louis i mieszka tuż obok.
-No proszę .To doskonale.Postanowiłam że kupimy ten dom.
-Wystarczy tylko podpisać umowę.
-Oczywiście .
Kupno tego domu oznaczało zakończenie jeżdżenia po całym Londynie.Lou miał dosyć oglądania tych wszystkich domów.To była wspaniała informacja.

1 komentarz: